Kolor tła: Kolor tekstu:

   Księgi Tajemnic, część 4: Kelim

Autor: Marta `Unicorn` Sidorowicz
Html: skrypt by pBT


    Kasztanowy koń biegł truchtem przez rozległy, zielony step. Na siodle siedział młodzieniec. Twarz miał całą we krwi, która ściekała z obu rozciętych łuków brwiowych. Jedną ręką trzymał lejce, drugą zaś ściskał rękojeść miecza. Był u kresu sił. Już dawno stracił rachubę czasu. Mgliście przypominał sobie walkę. Jedyne, co zapamiętał wyraźnie to śmierć Telore. Chłopak był wtedy tak wystraszony, że nie potrafił się poruszyć. Przepłacił to uderzeniem w głowę. Potem widział tylko ciemne zarysy. Teraz zaś niczego nie widział. Opanował go mrok. Wiedział tylko jedno - musi jechać dalej. Musi zawiadomić o tym wojsko... kogokolwiek. Gdyby znalazł pana Nirona, wiedział jednak, że to niemożliwe.
    Koń zatrzymał się. Zaniepokojony jeździec ścisnął mocniej rękojeść miecza. Chwilę później wierzchowiec przewrócił się bezwładnie na bok. Chłopak uderzył biodrem o głaz. Jego ciało przeszył wielki ładunek bólu. Nie stracił przytomności. Ojciec mówił, że ma silną wolę i ciało. Uśmiechnął się kwaśno. Jego nogi zostały uwięzione w strzemionach i leżały pod dziwnym kątem. Spróbował dosięgnąć ręką nóg. Jeszcze trochę, jeszcze moment i będzie wolny... Ręka opadła. ,,To koniec'' - pomyślał młodzik. Koń leżał martwy, a on nie mógł się od niego odczepić. Co gorsze, znajdował się na całkowitym pustkowiu. Z oczu chłopaka popłynęły łzy. Bał się. Nie taką śmierć sobie wymarzył. Nie miało być tak... tak żałośnie i haniebnie. Do jego głowy wdarł się znowu Telore. Dlaczego to właśnie on musiał zginąć? Dlaczego go zostawił? Młodzik przypomniał sobie nagle pewien słoneczny poranek w Rakont. Telore pouczał go. Przekazywał zasady wojowników. Była wśród nich jedna reguła, do której chłopak nie przywiązywał większej uwagi. ,,Nigdy się nie poddawaj'' Młodzieniec poczuł w ciele przypływ energii. Zaśmiał się głośno.
    - Nie! - krzyknął. - Nigdy się nie poddam! Jestem Kelim, syn Telore! Mówię - nigdy!
    Z uśmiechem i zawziętością na twarzy sięgnął do strzemion, ale i tym razem nie utrzymał ręki. Z łuku brwiowego spłynęło więcej krwi. Kelim zaczynał tracić przytomność. Z jego twarzy jednak nie schodził uśmiech. Wiedział, że ojciec byłby z niego dumny - niezmiernie dumny. W sercu Kelima zbierał się również żal i smutek. Przerwie linię dziedzictwa. Dziedzictwa - Pamięci.
    Tak był Rycerzem Pamięci. Teraz, gdy Telore - jego ojciec zginął odziedziczył ten tytuł. Na całym świecie był tylko jeden Rycerz Pamięci. Kiedy nadchodził czas Rycerz płodził syna, na którego spadał tytuł. Rycerz Pamięci mógł mieć tylko jednego syna. Działo się tak od tysięcy lat. Teraz Kelim przerwie to. Szlachetny ród znający dzieje całego świata od jego powstania wyginie przez niego. Wiedział, że rody wznosiły się, upadały, a czasem wstawały z martwych, lecz tego nikt nie wskrzesi. Wkrótce świat zapomni o Rycerzach Pamięci, o obrońcach czasu i historii, o wojownikach, o jedynych prawowitych władcach i spadkobiercach Korony Świata, o posiadaczach Księgi Bohaterów.
    Kelim z trudem i wysiłkiem wyjął spod czarnej kamizelki zawiniątko. Wydobył z grubych fałd materiału Księgę. Pogładził ją opuszkami palców. Teraz zrozumiał. Jego ojciec niedawno odkrył, że Księga została zamknięta na zawsze, że ktoś tego dokonał. Teraz już wiedział - skoro Księga została zamknięta... Po co komu jej Strażnik? Ze łzami w oczach pomyślał o bogactwie, o królestwie jakie miał przejąć. Telore odmówił tego królestwa, decydując się na życie sługi - tak jak i jego przodkowie. Kelim chciał odebrać Koronę Świata. Chciał rozświetlić świat blaskiem swej chwały i wspaniałomyślnością. Pragnął zobaczyć w oczach ludzi coś więcej niż pogardę i strach. Chciał wyjawić ludziom prawdziwe oblicze czasu. Niestety dowiedział się, że były to tylko czcze marzenia chłopca skazanego z góry na przedwczesną i haniebną śmierć. Już nic nie miało sensu. Tylko ciemność... Jedynie... Nie pozostało nic. To koniec...


Strona główna   Szuflada   Skomentuj